Moje ZOO (23)- Jastrz
- JoViSkA
- 30 gru 2025
- 1 minut(y) czytania
Cykl rozpoczęty przez Jana Brzechwę, kontynuuje Michał Wodziński
Wieprz
Pewien wieprz odwiedził Gdynię.
Chciał podłożyć komuś świnię

(Bo natura taka wieprza,
Że się bez pytania wpieprza).
Ganiał po Gdyni niemało,
Ale mu się nie udało.
Myśli - Cóż ze świnią zrobię?
Kto da ją podłożyć sobie?
Co ja biedny mam uczynić,
Gdy nikt w Gdyni nie chce świni?
Zaprowadzę ją nad morze
I się chyba z nią rozmnożę!
Krowa

Krowa mieszkała za rzeką,
Chodziła do Żabki po mleko,
Czemu? Bo była ta krowa
Wygodna i nietypowa,
A okolica ją znała
Z tego, że dużo ryczała.
Sowa

Sowa, kochani koledzy!
To symbol mądrości, wiedzy.
To ptak Ateny-Minerwy.
A mnie to działa na nerwy,
Mnie ciągle tu coś nie pasi:
Skąd wiedza ta w móżdżku ptasim?
Ocelot

Raz przyszedł do kuźni w niedzielę
Ocelot. Zobaczył ocele.
- Nie - rzekł - ja się podkuć nie mogę.
Wbić sobie te gwoździe mam w nogę?
Lecz kupił ocelot ocela.
Zapłacił za niego taela
I dzisiaj ocela ocelot
Na szafce ma - jako bibelot.
Karaś

- Niech głos wreszcie mają karasie! -
Rzekł karaś. Zatrudnił się w prasie.
Reportaż napisał z tej rzeki,
Gdzie ryby są trute przez ścieki.
Naczelny naliczył mu gażę...
Lecz był ten naczelny wędkarzem
I przyszła pokusa na chłopa,
A on się pokusie nie oparł.
Karasia oskrobał i sprawił,
Pokropił go sokiem z żurawin
I zjadł, jak miał to w zwyczaju.
A ryby wciąż głosu nie mają...
Autor: Michał Wodziński
cdn...



Jak zwykle świetnie. podoba mi się wszystko, ale najbardziej ta krowa rasy holsztyno-fryzyjskiej, w której podczas marszu z miejsca na miejsce przelewa się mleko. Podziwiam Twoją fantazję.
Michał